Wstyd w nerwicy
Luźne rozważania

Wstyd w nerwicy

Wstyd i brak zrozumienia

Moje ostatnie rozważania chciałam zakończyć refleksją o wstydzie, który był wspominany w poście na IG.

Wstyd, to obok braku zrozumienia, kolejny powód, że nie rozmawiamy o swojej chorobie. Bo choroby na tle psychicznym, pomimo że nie są zakaźne, to od zawsze były traktowane przez społeczeństwo inaczej niż schorzenia, które można fizycznie wytłumaczyć. W ich przypadku robimy jakieś badania diagnostyczne, coś prześwietlamy, osłuchujemy i widzimy, co się nie zgadza: mamy jakieś zmiany w narządach, w składzie krwi itp. Natomiast zaburzeń na tle nerwicowym czy psychicznym, nie da się zobaczyć, bo “duszy” nikt jeszcze nie widział.

Całkiem “normalne” jest, że ludzie mówią, że biorą tabletki na nadciśnienie czy na serce, albo że leżeli w szpitalu, bo mieli zapalenie płuc.

Wstyd w nerwicy i ukrywanie choroby

Za to wiele osób nie mówi, że bierze tabletki antydepresyjne, przeciwlękowe, albo że byli na oddziale psychiatrycznym, bo przestali wychodzić z domu czy wstawać z łóżka.

Choroby na tle psychicznym są bagatelizowane i lekceważone przez tych, którzy ich nie doświadczyli. Mogą być też uważane za “niebezpieczne”, bo nie wiadomo, czego można się po takim chorym spodziewać. Ukrywamy je więc, bo nikt dobrowolnie nie chce mieć łatki “dziwaka” czy “wariata”. To boli, a nikt z nas nie chce wystawiać się na dodatkowe cierpienie. Innym chorym się współczuje, nas się często wyśmiewa, a co najmniej lekceważy.

Dlatego często tłumimy wszystko w sobie, co na pewno nie pomaga w wyzdrowieniu.

Atak paniki i uczucie wstydu
Atak paniki i wstyd

Lekarstwa w nerwicy

Smutne jest to, że na te “normalne” choroby są często lekarstwa, które od razu przynoszą ulgę. Są operacje, które naprawiają to, co “zepsute”. Natomiast w przypadku chorób na tle nerwicowym już jest trudniej.

Po pierwsze niektórzy NIE CHCĄ albo NIE MOGĄ brać lekarstw. Po drugie, nawet jeśli biorą, to one nie od razu pomagają, a niekiedy nawet początkowo pogłębiają objawy. Po trzecie duszy nie da się zoperować skalpelem.

Do tego, jak wcześniej pisałam, chyba większość chorych ma świadomość, że skoro ich choroby nie widać, a twarz im nie wykrzywia się w cierpieniu, to dla osób z zewnątrz to jest “wymyślanie”. I jedną z najgorszych rzeczy jest to okropne zdanie “Inni mają gorzej”.

Gorzej? Czyli jak? Co porównujemy do czego? Bo my mamy pracę, a oni nie? Bo my mamy męża, a oni nie? Dom? Pieniądze? Młodość? Urodę? Inną chorobę? Co to w ogóle za porównania? Każdy mierzy swoją miarą i tylko on umie ocenić, co dla niego jest “gorzej” i co by “wolał”.

Wymiana doświadczeń w nerwicy

Ja się nie wstydzę choroby, ale też nie czuję potrzeby rozmawiania o niej w realu z przypadkowymi osobami. Jestem jednak otwarta i jeśli wyczuję, że jest płaszczyzna do wymiany doświadczeń, to chętnie to robię. Ale do “wymiany” doświadczeń. Czyli kiedy jest szansa na zrozumienie i porozumienie.

W innym przypadku to nie ma sensu.

Uczę się żyć świadomie.

Jeden Komentarz

  • iwona

    I to się jeszcze długo w naszym społeczeństwie nie zmieni,ktoś z problemami nerwicowymi czy depresyjnymi jest postrzegany jako dziwak,psychol albo jeszcze gorzej. Łatka przypięta.Dlatego właśnie ludzie się zamykają w swojej skorupie i cierpią jeszcze bardziej,bo nie chcą tego wstydu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.