Wirus z Chin
Luźne rozważania

Wirus z Chin

Chiński wirus

Wiem, że wiele osób z zaburzeniami lękowymi przeżywa teraz psychiczne męki, czytając o wirusie z Chin. Jestem przekonana, że osoby te nieustannie sprawdzają wiadomości, żeby dowiedzieć się, ile ludzi zmarło i czy już są jakieś zachorowania w Polsce. Czytają o objawach i sposobach rozprzestrzeniania się tego koronawirusa. Nie poprzestają na głównych stronach portali informacyjnych, tylko wyszukują dodatkowe relacje i wypowiedzi na temat wirusa z Wuhan. Zapewne rozważają zrobienie zapasów, tylko nie do końca wiedzą, co kupić.

Biją się nieustannie z myślami, bo chciałyby o tym porozmawiać i podzielić się swoją troską z innymi. Z drugiej jednak strony obawiają się wyśmiania, że niepotrzebnie panikują.

Ich serca szaleją, słysząc czy widząc słowa “koronawirus z Wuhan”. A ich myśli są w chaosie, bo to jest sytuacja dla osób z lękiem uogólnionym niezwykle trudna. Takie osoby bowiem dużą część swojej aktywności poświęcają na działania związane z unikaniem niebezpieczeństwa i zapobieganiem wszelkim możliwym nieszczęściom. A w przypadku wirusa z Chin nadal nie wiadomo, co robić.

Boją się więc, że czas mija, a one są bezczynne. „Pozostaje” im tylko lęk. Najbezpieczniej byłoby chyba zamknąć się w domu i przeczekać. Tylko jak to zrobić?

Wirus z Chin stał się więc dla licznej grupy ludzi wielkim problemem psychicznym, zanim w ogóle zdążył opuścić Chiny.

Też taka byłam

Pamiętam, jak bałam się, że w ziemię uderzy planeta X. Rok 2012 przepełniony był w internecie wiadomościami na temat zbliżającego się końca świata, który mieli przepowiedzieć Majowie. Wydawało mi się, że wszędzie były informacje, które miały to potwierdzać.

Bardzo się bałam, ale nie wiedziałam, jak mogłabym temu zapobiec. Musiałam coś zrobić, a jedyne, co mi przychodziło do głowy, to zakup teleskopu. Kupiłam go więc i postawiłam na tarasie! Jednak po pewnym czasie wyniosłam go na strych. Stwierdziłam bowiem, że jak wypatrzę to Nibiru, to jeszcze bardziej się wystraszę, bo nie będę wiedziała, co zrobić. Tymczasem ono będzie leciało w moją stronę, obojętne na moje przerażenie.

Teraz sama się z tego śmieję, ale wtedy byłam przepełniona lękiem: kupiłam ze strachu teleskop i potem, też ze strachu, wyniosłam go na strych, ani razu przez niego nie spojrzawszy. Moje ówczesne działania była dla mnie jak najbardziej racjonalne i odpowiadające potrzebie chwili. Po prostu nerwica zaburzyła u mnie całkowicie zdolność do racjonalnego myślenia.

Zresztą nie tylko Planety-X się bałam. Bałam się wszystkiego. Każdy początek roku był trudny, bo to jest zawsze czas zwiększonych zachorowań na grypę.

I te wszystkie nagłówki w mediach! Miałam wrażenie, że nieuchronna śmierć otacza mnie coraz szczelniejszym kordonem. Wydawało mi się, że śmiercionośne wirusy, jak teraz dla wielu wirus z Chin, tylko czekają, by dopaść mnie i moją rodzinę.

Aż w końcu nauczyłam się, co robić.

Dolny i górny mózg

Po pierwsze wiem, że mamy dolny mózg, zwany gadzim i górny mózg. Jeden, czyli ten pierwotny (dolny), jest emocjonalny. A drugi, czyli górny, jest racjonalny. Muszę uspokoić ten spanikowany dolny, a słuchać górnego, który lubi rzeczowe argumenty. Czyli na przykład co?

Chociażby dane statystyczne.

Jeśli chodzi o wirus z Chin, to można postawić sobie pytanie, ilu mieszkańców ma Wuhan, a ilu z nich zachorowało? Ilu z tych chorych zmarło? Jaki to procent? W jakim byli wieku? I w jakiej kondycji zdrowotnej?

Tych informacji nikt nie podaje w przypadku chińskiego wirusa. A przecież to jest istotne. Czy jest ktoś, KTO w ogóle MA sprawdzone informacje i czy ci, co mówią, wiedzą w ogóle, o czym mówią? A może raczej chodzi im o wzbudzenie paniki albo niezdrowej sensacji?

Wcale nie chcę bagatelizować zagrożenia. Ale skoro nie ma zaufanych źródeł, które by dały mi konkretne odpowiedzi, to dlaczego mam się bać tego koronowirusa z Chin?

Na marginesie chciałam zauważyć, że jeszcze do niedawna obce dla większości z nas słowo „koronawirus”, odmieniane jest teraz przez wszystkie przypadki i wyszukiwane w internecie w różnych możliwych zestawieniach: objawy, mapa, epidemia, zagrożenie itp. 

Rola mediów

Ogromną rolę w tym wszystkim odgrywają media, które żyją z oglądalności. Niedopowiedzenia to dla nich woda na młyn. Lubią podawać niepełne informacje, nie zdając sobie sprawy, że dla niektórych może to być wręcz zabójcze. Bo takie osoby jak gąbka chłoną wszystko to, co wydaje się potwierdzać negatywne scenariusze i tym samym wzmacniają przepełniające je uczucie lęku i niepokoju.

Jak była ptasia czy świńska grypa (już sama nie wiem, która, bo mi się to myli), to też straszyli w telewizji. Pytałam koleżankę, lekarkę, na ile realne było wtedy to zagrożenie. I okazało się, że osoby, które zmarły, miały obniżoną odporność. Dlatego teraz wiem, że to, co przeczytam lub usłyszę w mediach, powinnam przesiać przez trzy sita.

Sokrates i trzy sita
Przypowieść trzy sita Sokratesa

Wirus z Chin – co wiedzą o nim naukowcy?

Po drugie wiem, że jedną z niewielu grup zawodowych, które mogą się bezkarnie mylić, są naukowcy. Oni ciągle coś odkrywają, a potem okazuje się, że się jednak pomylili, bo jest inaczej. Najdziwniejsze jest to, że ludzie im nadal ufają! A przecież większość wynalazków czy odkryć, to wcale nie jest zasługa naukowców! A jeśli ich, to zwykle jest to dziełem PRZYPADKU! W przypadku chińskiego koronawirusa nikt jeszcze nie umie odpowiedzieć na podstawowe pytania. Na żadne z nich!

Jak jest zatem rada? Najlepiej nie czytać zbyt wiele na ten temat. A jeśli, to tylko sprawdzone źródła. Podpowiem, że na dzień dzisiejszy takich nie ma! Bo nawet naukowcy (!) niewiele na ten temat potrafią powiedzieć.

Zatem najskuteczniejsza jest izolacja od tego wirusa. Także ta wirtualna, czyli odcięcie się od straszenia. Ponadto sprawdziłam, że niektórzy kopiują informacje znalezione na innych stronach i wklejają je na swoich profilach. W ten sposób powielają je, co stwarza kompletnie przecież fałszywe wrażenie, że „wszyscy” o tym mówią i „wszyscy” coś wiedzą. A to oczywiście nieprawda. Bo oni tylko powtarzają pogłoski na temat wirusa z Chin.

Media mają w tym interes, by nas straszyć. Ale to my decydujemy, czy im na to pozwolimy. Ja nie mam takiego zamiaru.

A dlaczego ja uważam, że już chorowałam na koronawirus, przeczytasz tutaj.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x