• Chili i nastrój
    Luźne rozważania

    Chili poprawia nastrój

    To już pewne: w poprzednim życiu naprawdę byłam kurą. Grzebanie w ziemi to moja pasja. Do szczęścia wystarczą mi łopata, grabie i rękawiczki bez dziury. Każde wbicie szpadla w miękką glebę wywołuje we mnie ekscytację. Wręcz nieziemską rozkosz. Przesypująca się pomiędzy moimi palcami wilgotna ziemia kusi obietnicą obfitych plonów, a jeszcze nagie pędy róż i hortensji kokietują wyobraźnię przepychem przyszłych kwiatów i upojnego zapachu. Kiedy wchodzę do ogrodu, jestem w innej czasoprzestrzeni. Tak przyziemne sprawy, jak posiłki, przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Moje zmysły są otumanione śpiewem ptaków, zapachem ziemi i delikatną pieszczotą wiatru na policzkach. Subtelnie flirtuję z naturą. Jestem nieziemsko szczęśliwa. Tylko czemu ten dzień jest tak krótki?! Zmierzch…