Nerwica czy stres
Luźne rozważania

Stres czy nerwica

Trudna diagnoza: stres czy nerwica

Dla wielu osób życie byłby odrobinę łatwiejsze, gdyby nerwicę albo depresję można było zdiagnozować prostym badaniem krwi. Po pierwsze chory nie szukałby innej przyczyny, co by mu oszczędziło chodzenia po lekarzach. Poza tym miałby szansę na szybsze wdrożenie leczenia i tym samym na dojście do zdrowia. A po trzecie miałby DOWÓD dla innych, że NAPRAWDĘ jest chory.

Nerwica wydaje się być chorobą dość powszechną, ale ludzie często mają problem z określeniem, czy ich objawy (zwłaszcza, jak nie ma ataków paniki), to zaburzenia lękowe czyli choroba. Czy też może mają zbyt wiele stresu i zmiana stylu życia wystarczy, żeby się znowu lepiej poczuli. W praktyce niekiedy bowiem trudno jednoznacznie stwierdzić, czy to stres czy nerwica.

Bo przecież nie zawsze jest tak, że od razu wiemy, że coś nam jest. U mnie na przykład ten proces trwał wiele lat. Po prostu lęk mnie coraz bardziej ograniczał, zagarniał coraz większe obszary mojego życia. Ale cały czas “JAKOŚ” funkcjonowałam i myślałam, że “JESTEM PO PROSTU JAKAŚ DZIWNA”. Dopiero ataki paniki sprawiły, że zrozumiałam, że to choroba i musiałam wiele rzeczy w swoim życiu zmienić.

Zaakceptuj diagnozę

Czyli podstawowa sprawa, to samemu ZROZUMIEĆ i ZAAKCEPTOWAĆ, że mamy nerwicę i że trzeba się tym zająć. Tylko, że nerwicy nie widać, tak jak przeziębienia czy złamanej kończyny. Więc często lekceważymy pierwsze znaki, jakie nam daje. Ale to narasta.

Objawy dopadają nas w różnych sytuacjach. Często bez związku z tym, co się akurat dzieje, więc są niezrozumiałe zarówno dla nas, jak i naszych bliskich. Poza tym my się raczej z chorobą nie obnosimy, bo sami mamy problem z jej zaakceptowaniem. Do tego (u mnie tak było), porównujemy się innymi, którzy wydają się iść śmiało przez życie, więc jesteśmy sfrustrowani, że nam się to nie udaje.

No i oczywiście wstydzimy się objawów, bo OBIEKTYWNIE rzecz biorąc zdajemy sobie często sprawę z tego, że nasza reakcja na pewne ZAGROŻENIA (umówmy się zresztą, że często one są tylko w naszym umyśle) jest nadmierna. Tylko co z tego, że MY to wiemy, jak NASZE CIAŁO ma inne zdanie na ten temat? Ale wyglądamy “normalnie”, a nie jak ktoś cierpiący z powodu bólu, potrafimy się śmiać i w tych bezpiecznych dla nas strefach dajemy radę.

Właśnie chyba z tego powodu NASI BLISCY często mają problem z zaakceptowaniem, że jesteśmy chorzy. Dla nich “wymyślamy”, “mamy za dobrze” czy “nie umiemy wziąć się w garść”.

Brak zrozumienia ze strony otoczenia

Wiem, że wiele osób spotyka się z tym problemem na co dzień. Zwłaszcza młodzi ludzie piszą, że rodzice im nie wierzą, że są chorzy i że potrzebują profesjonalnej pomocy. A przecież ból, jaki odczuwamy, jest realny, a cierpienie psychiczne odbiera nam radość życia, zabija naszą aktywność i więzi za niewidzialnymi kratami. MĘCZYMY SIĘ WIĘC PODWÓJNIE: z naszymi objawami i z niezrozumieniem otoczenia.

Niezrozumienie w nerwicy
My i oni czyli chorzy kontra zdrowi

JAK wobec tego mamy udowodnić, że nie udajemy? W tej chwili jest to trudne, bo jest “tylko” diagnoza lekarza lub psychologa. A dla wielu osób psycholog, to ktoś, który w sumie nie wiadomo po co jest, bo z problemami dnia codziennego każdy powinien sobie radzić sam. Według zasady, że co Cię nie zabije, to Cię wzmocni.

Gdyby w końcu pojawił się test, który wykrywałby chorobę na podstawie badania krwi (a takie prace są od lat prowadzone), to wielu z nas nie tylko uzyskałoby odpowiedź na pytanie, czy to stres czy nerwica, ale także konkretny “DOWÓD”, który przekonałby tych, którzy traktują naszą chorobę z lekceważeniem czy niedowierzaniem. Być może byłby to też punkt zwrotny, w którym społeczeństwo zaczęłoby traktować zaburzenia lękowe, jak “zwykłą” chorobę, a sami chorzy przestaliby ją traktować jako coś wstydliwego.

Zwróć uwagę, że tabloidy czasami podają SENSACYJNE doniesienia, że jakiś celebryta WYZNAŁ, że korzystał z pomocy psychologa czy psychiatry z powodu zaburzeń na tle nerwowym. Jakby to było coś, co trzeba ukrywać i o czym trzeba milczeć, bo to hańba. Gdyby powiedział, że udało mu się wyleczyć alergię, to by to nie była taka SENSACJA, jak to, że choruje na nerwicę czy depresję.

Nerwica to nie wstyd

Dlatego musimy o tym mówić. Bo to nam pomaga. Bo to żaden wstyd. Świadomość że inni też chorują, że na to się nie umiera i że można z tego “wyjść”, bardzo pomaga w wyzdrowieniu. Ale, żeby wiedzieć, że inni chorują, trzeba samemu o tym mówić. Inaczej każdy będzie żył zamknięty w takiej przestrzeni, na jaką mu jego lęk pozwoli. 

Wstyd w nerwicy
Nerwica i uczucie wstydu

Oczywiście nie możemy zapominać o tym, że mamy DBAĆ O SIEBIE. Powtarzam to co chwilę, ale chcę, żeby to dla Ciebie stało się oczywistością. Wobec tego, dbaj o siebie i staraj się zrozumieć, co Twoja choroba chce Ci przekazać. Być może rzeczy, które dzieją się w Twoim życiu służą właśnie temu, żeby zmienić obecny stan rzeczy na lepszy.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o