Chaos i strach w dzieciństwie
Luźne rozważania

Strach u dzieci

Strach w dzieciństwie

Chyba tylko raz w życiu bałam się swojego Taty. Nie pamiętam, ile miałam lat, ale na pewno chodziłam już do szkoły.

Rodzice pojechali w odwiedziny do byłej dziewczyny mojego Ojca! Nie wiem, kto mógł wymyślić coś głupszego, zważywszy, jak zazdrosna była moja Mama. Pewnie on, a ona pojechała go “pilnować”.

Ponieważ nie mieliśmy samochodu, problem trzeźwego kierowcy nie istniał. Wrócili zatem oboje podpici. Tata na wesoło, ona zaczepna. Na mojego ojca alkohol działał rozluźniająco. To był ten typ człowieka, który po kieliszku stawał się większym gadułą. Bywał męczący, ale absolutnie niegroźny. Wtedy jednak, może pod wpływem obudzonych wspomnień, zaczął się zachowywać, jak nie on. Schował się do szafy i powiedział, że jak z niej wyjdzie, to mnie zje.

Czy on to może zrobić?

Oczywiście z jednej strony zdawałam sobie sprawę, że to niemożliwe. Ale z drugiej, ponieważ zachowywał się inaczej niż zwykle, byłam przerażona. W głowie kołatała mi jedna myśl: “A co, jeśli on naprawdę to zrobi!?”

I to przerażenie wygrało z racjonalnym myśleniem. Tak strasznie się bałam, że zaczęłam płakać. On sobie kompletnie z tego nic nie robił, bo uważał swój pomysł za zabawny. Wchodził do tej szafy i wychodził z niej, śmiejąc się przez cały czas i powtarzając w kółko, że zaraz mnie złapie i zje.

Skończyło się oczywiście awanturą, bo mama w międzyczasie darła się na niego, że nie tak się patrzył na tą kobietę, że dalej coś do niej czuje, że na pewno ją z nią zdradzi itd. Jej zaczepne działania w końcu odwróciły jego uwagę ode mnie i skupiły na niej. Zrobiło się “normalnie”. Czyli tak, jak to bywa w domach, gdzie się pije. A ja wtedy odczułam ulgę. Strach odszedł. Poczułam się bezpiecznie. Przynajmniej w tym sensie, że moje życie nie jest zagrożone.

Chaos w domu rodzinnym

Dzieci potrafią się przystosować do chaosu, w którym żyją. Bo to jest “ich” znajomy chaos. Nie zastanawiają się nad ceną, jaką za to zapłacą i kiedy przyjdzie rachunek. A wcale nie musi przyjść szybko.

Dom a nerwica
Dzieciństwo i nerwica

Dlaczego o tym opowiadam? Bo niedawno przeczytałam na Instagramie bardzo dobry tekst o wyuczonej reakcji lękowej, która wzięła się z oczekiwania w dzieciństwie na członka rodziny, który mógł wrócić pijany do domu. Znam to uczucie niepewności i strachu.

Ten tekst obudził wiele wspomnień. Po jego lekturze zaczęłam się zastanawiać, czy ja też ten lęk tak wyraźnie czułam. I przypomniała mi się opisana wyżej historia.

Wtedy bardzo się bałam, bo było inaczej. Ale zwykle najgorsze było to uczucie wstydu przed sąsiadami. I uczucie nienawiści, pomieszane z przerażeniem, że je odczuwam, o którym kiedyś pisałam. A lęk czy  też strach był chyba dopiero po nich. Znam go jednak też z mojego późniejszego życia.

Mechanizmy lękowe

Wspomniany tekst uświadomił mi, że mechanizmy lękowe rzeźbią powoli swoje ścieżki w naszych umysłach i czekają na moment, kiedy przejmą nad nami kontrolę. I wtedy, nawet jeśli obiektywnie nic złego się nie dzieje, my odczuwamy napięcie i wyczekujemy zagrożenia, które może, ale wcale nie musi nadejść. Nasz organizm jednak, na wszelki wypadek, woli być czujny. Strach tylko czeka, by go wypuścić.

I być może również dlatego potem, w dorosłym życiu, jesteśmy zbyt wyczuleni na pewne sytuacje w naszych własnych domach, zbyt “mało elastyczni”, bo w określonych momentach i w pewnych kontekstach jesteśmy znów tym małym dzieckiem, zastygłym z przerażenia i oczekującym w niepewności na to, co może się zdarzyć.

Problem z alkoholem

I na koniec, po tamtym tekście nasunęła mi się jeszcze jedna, zupełnie inna refleksja.

Być może, gdybyśmy nie nieśli swojego bagażu z dzieciństwa, nie tylko nie odczuwalibyśmy objawów nerwicowych, ale łatwiej radzilibyśmy sobie w bieżących sytuacjach, gdy nasi bliscy teraz sięgają po alkohol. Bo ja osobiście mam z tym problem. Ogromny. Czuję, jak wewnętrznie sztywnieję. Robię się jakby drewniana, a w środku szaleje huragan, który jednym podmuchem wymiata ze mnie wszystkie dobre uczucia. I wtedy zastanawiam się, kiedy jestem prawdziwa? Bo przecież jedna osoba nie może odczuwać tak totalnie skrajnych emocji.

A ja jednak odczuwam.

Ilemnietoja
Ewa Ilemnietoja

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o