Siedmiodniowa dieta mentalna

Niedawno na moim profilu na Instagramie zaproponowałam wyzwanie „Siedmiodniowa dieta mentalna”, które miało polegać na tym, aby przez 7 kolejnych dni obserwować swoje myśli i skupiać tylko na tych, które są pozytywne i budujące. Skąd w ogóle taki pomysł?

Przypadek czy może znak?

Zainspirował mnie pewien fragment w książce „Odkryj w sobie siłę” Barbary Berger, w którym autorka wspomina o technice znanej jako dziesięciodniowa dieta duchowa. Jej autorem jest Anthony Robbins i opisuje ją w swoim bestsellerze „Obudź w sobie olbrzyma”. Uznałam to za niezwykły splot okoliczności, ponieważ w tym dniu miałam obie te książki jednocześnie na swojej szafce w sypialni. Jak miałam wytłumaczyć fakt, że z księgozbioru, który ma kilkaset rozproszonych w kilku regałach w całym domu książek, ja wybrałam akurat te dwie? Uznałam, że to MUSI być ZNAK.

Anthony Robbins nie wymyślił sam tej diety umysłowej, tylko wzorował się na pomyśle Emmeta Foxa, znanym jako „Siedmiodniowa dieta mentalna”. Kolejnego dnia w komputerze wyszukałam zatem cały tekst i zaproponowałam swoimi instagramowym przyjaciołom wyzwanie.

Oczywiście to jest „dieta”. Na nią zawsze powinna być odpowiednia pora i nie każdy mógł ją zacząć od razu. Niektórzy podjęli próbę niezwłocznie i w komentarzach pisali o swoich odczuciach. Tych, którzy nie byli gotowi, zachęcałam, by przygotowali się psychicznie i zaczęli za kilka dni. Ale nie powinni odkładać “Siedmiodniowej diety mentalnej” w nieskończoność, bo zapomną o niej!

Na czym polega 'Siedmiodniowa dieta mentalna"?

Emmet Fox pisze: „Przez siedem dni masz nie pozwolić sobie zająć się choćby na chwilę jakąkolwiek negatywną myślą. Musisz obserwować siebie przez cały tydzień, jak kot obserwuje mysz i pod żadnym pozorem nie możesz pozwolić sobie zająć się jakąkolwiek myślą,  która nie jest pozytywna, budująca, optymistyczna i życzliwa. Kontrola ta będzie tak wyczerpująca, że nie byłbyś  jej w stanie utrzymać dłużej niż tydzień, lecz ja nie o to proszę. Tydzień wystarczy, ponieważ w tym czasie nawyk pozytywnego myślenia zacznie się utwierdzać. […] Zwykły fizyczny post byłby dziecinną igraszką w porównaniu z tym – nawet jeśli masz bardzo dobry apetyt. […] Nie zaczynaj go pochopnie. Pomyśl o tym przez dzień lub dwa zanim rozpoczniesz. Wtedy zacznij, a  łaska Boża będzie z tobą. Możesz zacząć w którykolwiek dzień tygodnia, o jakiejkolwiek porze, z samego rana, po śniadaniu, po obiedzie, to nie ma znaczenia, lecz kiedy już zaczniesz, musisz przebrnąć przez siedem dni. To jest niezbędne. Wszystko polega na tym, aby osiągnąć siedem dni nieprzerwanej umysłowej dyscypliny, po to, aby skierować umysł twój w zdecydowanie nowym kierunku, raz na zawsze.

Jeśli nie wyjdzie ci początek, lub nawet jeśli wytrwasz dwa lub trzy dni i z jakiegoś powodu załamiesz się w diecie, wtedy porzuć całą sprawę na kilka dni, a następnie zacznij od początku. Nie możesz wskakiwać i wyskakiwać z diety. Pamiętasz, że w przedstawieniu Rip Van Winkle podjął niezłomną przysięgę abstynencji, a następnie szybko zaakceptował trunek od sąsiada, mówiąc: “Tego jednego nie będę liczył.” Otóż na siedmiodniowej diecie mentalnej takie rzeczy po prostu nie przejdą, musisz bezwzględnie policzyć każde poślizgnięcie, ponieważ czy policzysz czy nie, natura i tak policzy. Jeżeli zdarzy się poślizgnięcie, musisz zaprzestać diety całkowicie i rozpocząć od nowa.

Teraz, aby jeżeli możliwe, zapobiec przeszkodom, rozważę je bardziej szczegółowo. Po pierwsze, co mam na myśli poprzez negatywne myślenie? Otóż, negatywna myśl to jakakolwiek myśl niepowodzenia, rozczarowania lub kłopotu,  jakakolwiek myśl krytycyzmu, złośliwości, zazdrości lub potępienia innych albo siebie, jakakolwiek myśl wypadku lub choroby lub w skrócie jakiekolwiek ograniczenie lub pesymizm. Każda myśl, która nie jest pozytywna i budująca w swym charakterze, czy by to dotyczyło ciebie lub kogoś innego, jest myślą negatywną. Jednak nie przejmuj się zbyt mocno kwestią klasyfikacji,  w praktyce nigdy nie będziesz mieć żadnych wątpliwości w odróżnieniu czy dana myśl jest pozytywna czy negatywna. Nawet jeśli twój umysł będzie próbował cię zwieźć, serce wyszepcze prawdę.

Po drugie, oczywiste musi być dla ciebie to, że ten program wymaga byś nie rozważał i nie rozmyślał nad negatywnymi sprawami. Zważ na to bacznie. To nie myśl, która cię nachodzi liczy się, lecz jedynie te z nich, które decydujesz rozważać i nad którymi rozmyślasz. To bez znaczenia, jakie myśli cię nachodzą, o ile nad nimi nie rozmyślasz. To rozważanie i rozmyślanie nad nimi się liczy. Oczywiście, wiele negatywnych myśli przyjdzie podczas dnia. Niektóre z nich przyjdą ci do głowy niby same i te pochodzą z podświadomości zbiorowej. Inne negatywne myśli, podsuną ci inni ludzie, w rozmowie lub przez zachowanie, albo też otrzymasz niepomyślne wiadomości może przez pocztę lub telefon, lub zauważysz zbrodnie i katastrofy obwieszczane w nagłówkach gazet. Te rzeczy jednak są bez znaczenia, jeżeli nie będziesz ich rozważać. W rzeczywistości to właśnie te rzeczy dostarczą ci dyscypliny, która przemieni cię podczas tego epokowego tygodnia.

Co należy zrobić  natychmiast,  gdy negatywna myśl pojawi się – wyłączyć ją! Odwróć się od gazety, odrzuć myśl nieprzyjemnego listu lub głupiej przytyczki itd. Kiedy negatywna myśl przyjdzie ci do głowy, natychmiast wyłącz ją i pomyśl o czymś innym, przyjemnym, pięknym. Najlepiej pomyśl o Bogu, jak wyjaśnione w “Złotym Kluczu”.

Doskonałej analogii dostarcza tu przypadek człowieka siedzącego przy ogniu, kiedy to czerwona, rozżarzona iskra, wyskakuje i spada mu na rękaw. Jeśli strzepnie iskrę natychmiast, bez chwili namysłu i oczekiwania, nie będzie żadnej szkody. Lecz jeśli pozwoli iskrze spocząć, choćby na chwilkę z jakiegokolwiek powodu, nastąpi szkoda i trudno będzie nareperować rękaw. Tak też jest z negatywną myślą. Teraz, co z tymi negatywnymi myślami i okolicznościami, których nie sposób uniknąć na etapie, w którym znajdujesz się dzisiaj? Co z codziennymi kłopotami, z którymi będziesz musiał spotkać się w pracy lub w domu? Odpowiedź jest taka, że te rzeczy nie wpłyną na dietę, jeżeli nie zaakceptujesz ich – poprzez lęk przed nimi, wiarę w nie, poprzez bycie przez nie urażonym lub zasmuconym, lub poprzez przywiązywanie do nich jakiejkolwiek wagi. Jakakolwiek negatywna sytuacja, którą musisz zająć się w wyniku obowiązku nie wpłynie na twoją dietę. (Żadna z tych rzeczy mnie nie rusza!) i wszystko będzie dobrze.

Przypuśćmy, że jesz obiad z przyjacielem, który mówi negatywnie – nie próbuj go powstrzymać lub zignorować w żaden sposób. Pozwól mu mówić, lecz nie akceptuj tego co mówi i nie wpłynie to na twoją dietę. Przypuśćmy, że po powrocie do domu, wita cię negatywna konwersacja – nie urządzaj kazania, po prostu nie akceptuj jej. Pamiętaj, że to twoje mentalne przyzwolenie tworzy twą dietę. Przypuśćmy, że jesteś świadkiem wypadku lub niesprawiedliwego czynu. Zamiast reagować żalem i oburzeniem, odmów akceptacji zewnętrznego widoku, zrób wszystko aby naprostować sprawy, potem pomyśl o tym pozytywnie i pozostań na tym. Nadal będziesz na diecie.

Oczywiście byłoby pomocne, gdybyś mógł powziąć kroki w celu uniknięcia w tygodniu tym kogokolwiek, kto jest w stanie rozbudzić w tobie diabła. Ludzi, którzy szarpią ci nerwy, źle na ciebie wpływają, lub nudzą, lepiej unikać podczas gdy jesteś na diecie, lecz jeśli nie jest to możliwe, wtedy musisz podjąć odrobinę więcej dyscypliny, to wszystko. Przypuśćmy, że w następnym tygodniu czeka cię jakaś niezwykle trudna przeprawa. Otóż, jeżeli posiadasz wystarczająco duchowego zrozumienia będziesz wiedzieć jak poradzić sobie z tym w duchowy sposób, lecz na nasze obecne potrzeby myślę, że lepiej byłoby poczekać i zacząć dietę po przeprawie. Jak mówiłem wcześniej, nie podejmuj diety pochopnie, przemyśl to najpierw  dobrze.

Na zakończenie chcę ci powiedzieć, iż ludzie często odkrywają, że zapoczątkowanie diety zdaje się wywoływać wszelkiego rodzaju trudności. Wygląda to tak, jak gdyby nagle wszystko zaczęło się walić. To może być alarmujące, lecz w rzeczywistości jest to dobry znak. Oznacza to, że coś się dzieje, a czy nie to jest naszym celem? Przypuśćmy, że cały twój świat zatrzęsie się w posadach. Trzymaj się mocno, pozwól mu się trząść, i kiedy trzęsienie minie, widok przybierze kształty czegoś dużo bliższego twemu sercu.

Powyższy punkt jest niezwykle ważny i dość subtelny. Czyż nie dostrzegasz, że właśnie rozmyślanie nad owymi trudnościami samo w sobie jest negatywnym myśleniem, które prawdopodobnie załamuje twoją dietę? Lekarstwem, oczywiście, nie jest zaprzeczanie, iż twój świat trzęsie się w posadach, lecz odmowa przyjęcia powierzchownego wyglądu spraw za rzeczywistość. (Nie sądź wedle pozorów, lecz wedle prawego osądu).

Na koniec słowo ostrzeżenia – Nie mów nikomu, że jesteś na diecie mentalnej, lub że zamierzasz ją rozpocząć. Zachowaj ten przeogromny projekt tylko dla swojej wiadomości. Pamiętaj, że dusza twa powinna być Tajemnym Miejscem Najwyższego. Kiedy zakończysz siedem dni sukcesem, po demonstracji, zostaw odrobinę czasu na umocnienie się nowej mentalności, i wtedy  opowiedz każdemu komu myślisz, że może to pomóc. I wreszcie pamiętaj, że nic cokolwiek powiedziane lub zrobione, przez kogokolwiek innego, nie może załamać twojej diety. Tylko twoja reakcja na zachowanie drugiej osoby może tego dokonać.”

 

Siedmiodniowa dieta mentalna na Instagramie

Zaproponowałam zatem wyzwanie „Siedmiodniowa dieta mentalna” na Instagramie i kilka osób zdecydowało się do niego przystąpić. W komentarzach dzielili się swoimi refleksjami. Ja, w przeciwieństwie do zaleceń Emmeta Foxa nie ukrywałam faktu, że jestem na diecie umysłowej. No cóż, on pisał swój tekst prawie 100 lat temu, więc realia nieco się zmieniły.

Jeśli jakaś rozmowa zmierzała w kierunku, który mógłby zagrozić powodzeniu mojej diety, informowałam zebranych, że jestem akurat na diecie umysłowej i muszę odmówić udziału w dyskusji, o ile nie zmienią tonu albo tematu.

Nie szukałam też na siłę pozytywów, ale skupiałam się po prostu na unikaniu myśli negatywnych. To dawało mi duże pole manewru, bo przecież w życiu wiele rzeczy jest neutralnych i wcale nie trzeba robić z nich niczego fantastycznego. Podczas całej diety umysłowej czułam się silniejsza i bardziej pewna siebie. Robiłam pewne porządki w swoim otoczeniu, żeby oczyścić atmosferę, która od lat się “zagęszczała”. I nawet jak to wywoływało pewne początkowe trudności, to mam nadzieję, że w przyszłości zbiorę dobre owoce.

Postanowiłam przestać denerwować się na samą siebie. Skończyć z uleganiem namowom na rzeczy, na które nie mam ochoty. Dawać sobie czas na zastanowienie się, a nie, jak to było dotychczas, zgadzać się na nie tylko po to, żeby nie zepsuć relacji. Nie chciałam się kłócić. Zamierzałam tylko przestrzegać granic wyznaczanych przez mój brzuch. Bo to on u mnie próbuje zaprotestować delikatnym ściskiem, który ja zbyt często lekceważę, a potem znowu się w środku denerwuję. 

Dieta mentalna a negatywne myśli

Oczywiście to nie jest tak, że wcale nie nachodzą mnie negatywne myśli. Przychodzą co jakiś czas. Dieta mentalna też im w tym nie przeszkodziła.  Ale jak się zjawiają, to nie pozwalam im się rozgościć. Nie proponuję im kawy, jak to obrazowo stwierdziła jedna z moich instagramowych koleżanek.

Nie jest też tak, że lęk zapomniał drogę do mojego umysłu, a raczej brzucha. Już wieki temu mądrzy ludzie mówili, że życie jest cierpieniem i wygląda na to, że się, niestety, nie mylili. Przestałam więc OCZEKIWAĆ, że zawsze będzie fajnie, bo to jest tak samo nierealne, jak to, że zawsze będzie świecić słońce. Ale nawet, jak nie jest fajnie, to jeszcze wcale nie znaczy, że musi być źle. I ja się cieszę, jak jest po prostu „normalnie”. Nie potrzebuję nieustannych fajerwerków.

Oczywiście nie siedzę z założonymi rękami i cały czas staram się ułatwiać sobie egzystencję. Wymyślam więc różne rzeczy, które mają mi w tym pomóc. Te „rzeczy” to na przykład techniki perswazji, jakich używam w stosunku do swojego umysłu, by go przekonać, żeby się opanował. I jedną z nich jest „zestaw bagatelizujący”.

Zestaw bagatelizujący

Zestaw bagatelizujący to zbiór kliku konkretnych zdań. Nazwałam go tak, bo ma za zadanie pomniejszyć rangę zagrożenia, jakie mi podsuwa moja dość kreatywna głowa. Czyli je zbagatelizować.

W moim zestawie są aktualnie cztery tezy, które mówię “w głowie” sama do siebie:

  • I co z tego?!
  • Mam to gdzieś! (można użyć wersji bardziej dosadnej, ale ja staram się być damą) 
  • Nie gadaj głupot!  

Oczywiście podczas ich stosowania ważny jest lekceważący ton.

Od czasu przejścia na dietę umysłową doszło jeszcze:

  • To mnie nie dotyczy.

To ostatnie sprawdza się doskonale, jak na przykład słyszymy syreny alarmowe, które na mnie działają jakoś tak niemiło.

Myślę, że taki zestaw bagatelizujący może się każdemu przydać, nie tylko podczas wyzwania ‘Siedmiodniowa dieta mentalna”. Warto go mieć zawsze w zanadrzu, bo w razie potrzeby naprawdę umie zdziałać cuda.

Dieta umysłowa - podsumowanie

Po 7 dniach zdecydowałam, że zmieniam sposób psychicznego odżywiania swojego umysłu i przechodzę na bezterminową dietę mentalną.

Żeby to obrazowo ująć, to powiem tak: jednym szkodzi gluten, a innym pesymizm. Ja zaliczam się do tych drugich. Skoro ci pierwsi mogą dokonywać wyboru, to mogę przecież i ja.  A nawet, jak nie zawsze się uda, to nic takiego. Jak najczęściej będę się starała NIEPOTRZEBNIE nie martwić. Teoretycznie już wcześniej próbowałam tak żyć, ale słowo „dieta” mnie bardziej dyscyplinuje i mobilizuje. Słodyczy też staram się unikać, ale nie zawsze mi to wychodzi. Mimo to przez ostatnie lata moja waga raczej spada, bo jednak CZĘŚCIEJ odmawiam, niż po nie sięgam. I dlatego jest szansa, że przy pewnej dyscyplinie umysłowej na wiosnę będę szczuplejsza o parę zakopanych napięć, lęków i nerwów.

Chciałam zauważyć, że ja nie piszę o pozytywnym myśleniu „na siłę”. Zachęcam jedynie, by skupić się na tym, aby się niepotrzebnie nie martwić. Niepotrzebnie, to znaczy rzeczami, na jakie i tak nie mamy wpływu, albo takim, które już się zdarzyły i ich nie cofniemy, albo takim, które najprawdopodobniej nigdy się nie zdarzą. A nawet jeśli miałyby, to warto zapamiętać: JESZCZE NIE PORA SIĘ MARTWIĆ.

Negatywna myśl jak iskra

Warto zapamiętać obrazowy przykład, jaki podaje Emmet Fox w swoim tekście ‘Siedmiodniowa dieta mentalna”:

Doskonałej analogii dostarcza tu przypadek człowieka siedzącego przy ogniu, kiedy to czerwona, rozżarzona iskra, wyskakuje i spada mu na rękaw. Jeśli strzepnie iskrę natychmiast, bez chwili namysłu i oczekiwania, nie będzie żadnej szkody. Lecz jeśli pozwoli iskrze spocząć, choćby na chwilkę z jakiegokolwiek powodu, nastąpi szkoda i trudno będzie nareperować rękaw. Tak też jest z negatywną myślą.

Porównanie negatywnej myśli do iskry, która może wywołać pożar, bardzo mi przypadło do gustu. Jeśli tak sobie ją zwizualizujemy to być może będzie nam  prościej ją “strzepnąć”, żeby uniknąć większych szkód.

Słowo „dieta” jest pewną klamrą, która spina moje dotychczasowe działania. Kiedy mówię, że jestem na diecie mentalnej, to „dyscyplinuję” zarówno siebie, jak i ludzi, z którymi przebywam. Traktuję to właśnie jak wyżej wspomniane niejedzenie słodyczy. Ludzie zwykle szanują takie postanowienia, a nawet je wspierają. Tak przynajmniej powinno być.

Dlatego nadal jestem na diecie mentalnej. Poza tym rozglądam się z ciekawością, co Los ma dla mnie w prezencie. Postanowiłam mniej czasu spędzać w głowie, żeby czegoś nie przeoczyć. I nawet, jak dzieją się rzeczy pozornie nieprawdopodobne, to skoro się zadziały, muszą czemuś służyć. I zapewne dieta umysłowa też ma jakiś głębszy sens. A jaki? Okaże się w przyszłości. Na pewno jednak nikomu nie zaszkodzi. A jak kogoś nerwica trzyma w mocnym uścisku, to dieta mentalna może być jednym ze sposobów na jej osłabienie.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x