Napięte mięśnie czoła
Praktyczne rady

Rozluźnij czoło

Czy jesteś ciągle spięty?

Masz napięte mięśnie czoła?

Zastanawiałeś się kiedyś, jak bardzo spięty jesteś? Albo jak bardzo masz napięte czoło?

Czasem możesz sobie z tego zupełnie nie zdawać sprawy. Pamiętam, że kiedyś przeczytałam w jakiejś książce, żeby rozluźnić czoło, bo to wpłynie na poprawę mojego samopoczucia. Wtedy jeszcze nie miałam nawet świadomości, że mam napięte czoło. Po prostu przyzwyczaiłam się do tego i tego w ogóle nie czułam.

Jak rozluźnić napięte czoło?

Usiadłam na fotelu i próbowałam to zrobić. Nie umiałam. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że ono naprawdę jest spięte. Ale nie wiedziałam, jak to zmienić. Musiałam być w tym stanie miesiącami, a może nawet latami. A moje czoło “stężało” w tej pozycji i nie umiało “wrócić” do tej neutralnej. Próbowałam je masować, rozciągałam dłońmi na boki i nic. To było naprawdę trudne zadanie.

Wewnętrzny język ciała

A jakie jest teraz Twoje czoło? Spięte czy rozluźnione?

Wiesz, że to ma wpływ na nasze samopoczucie? Mówiłam Ci już kiedyś, że nasze ciało ma swój wewnętrzny język, którym się komunikuje. Niektóre wiadomości przenoszone są po sąsiedzku. Inne z kolei z jednego krańca ciała na drugi.

Najczęściej substancje chemiczne, które są tymi “słowami” czy “rozkazami”, co ciało ma zrobić, transportowane są przez krew. Nasz organizm reaguje jednak nie tylko na te wewnętrzne komunikaty. Reaguje też na temperaturę, skład powietrza, a także na naszą mimikę czy naprężenie mięśni. W tym również na napięte czoło czy spięte ciało.

Kiedy spinamy ciało?

Zastanów się, w jakiej sytuacji spinamy ciało? Albo inaczej: po co natura dała nam tą “umiejętność”?

W czasach, kiedy realne zagrożenie przychodziło z zewnątrz, a ratunkiem była walka lub ucieczka, spinaliśmy mięśnie, by się do tego przygotować. Nasz organizm “rozumiał” to jako konieczność uruchomienia reakcji “walcz lub uciekaj”. Czyli uwolnienie adrenaliny i całej reakcji stresowej.

Teraz “wróg” jest czasem nieuświadomiony. To nasze myśli, problemy, czasem zdarzenia wyparte do podświadomości. I my “tężejemy” w napięciu. A organizm “myśli”: trzeba działać. I robi to, czego od niego wymaga instynkt przetrwania: próbuje nam uratować życie.

Tylko przed kim? Przed naszymi myślami! On “nie wie”, że to spięte ciało, to nie jest tygrys, tylko że my akurat przypominamy sobie kłótnię z koleżanką, albo wracamy dwadzieścia lat wstecz i żalimy się sami sobie, jakie kiepskie mieliśmy dzieciństwo. Albo z przerażeniem myślimy, co będzie, jak cośtam się stanie. I tak jesteśmy nieustannie spięci, a nasz organizm produkuje hormon stresu. My natomiast tego stresu nie redukujemy przez ruch. W realnym zagrożeniu ucieczka lub walka by to zapewniła. I w ten sposób powoli niszczymy sami siebie.

Rozluźnij czoło

Więc teraz, skoro już wiesz, że napięte czoło, zaciśnięte dłonie, spięty kark, to “informacja” dla Twojego organizmu, że jest PRAWDZIWE zagrożenie, postaraj się go rozluźnić. Zacznij od czoła. Rozluźnij czoło i zobacz też, czy nie zaciskasz pięści. Jeśli Ci się od razu nie uda, nie zniechęcaj się. Ćwicz. Spięte ciało potrzebuje czasu, by sobie “przypomnieć”, jak to jest być odprężonym.

Język ciała

Pamiętaj, że my ludzie, między sobą komunikujemy się słowami, gestami i spojrzeniami. Nasze ciało z kolei MA SWÓJ JĘZYK. I czasem, nieświadomie, możemy sprawiać, że przekazuje informacje, które nie są zgodne z naszymi intencjami.

Uważajmy więc na to, co mu “mówimy”. To bardzo ważne. Nerwica “karmi” się takim negatywnymi myślami. A my powinniśmy ją zagłodzić, a nie dokarmiać. 

Zatem rozluźnij czoło i poczuj się bezpiecznie.

Ilemnietoja
Ewa Ilemnietoja

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o