Luźne rozważania

Koronawirus

Objawy COVID-19

Koronawirus – dlaczego uważam, że już na niego chorowałam?

UWAGA: nie dołączam do grona „znawców” tematu. Chcę napisać, dlaczego uważam, że miałam COVID-19. Poniższe rozważania to tylko moja osobista opinia.

Jak wiecie, ludzki mózg lubi szukać dowodów, które by potwierdzały, że ma rację. Mój mózg uważa, że u mnie w domu WSZYSCY już mieliśmy koronawirus. I stara się mi to udowodnić,  “namawiając” mnie do szukania w sieci informacji, które poprą tą tezę.

Do wczoraj jednak moja teoria wydawała się być błędna. Bowiem my chorowaliśmy na początku lutego, a nie w marcu, kiedy to oficjalnie wykryto w Polsce pierwszy przypadek koronawirusa.  

https://www.gov.pl/web/zdrowie/pierwszy-przypadek-koronawirusa-w-polsce

Wczoraj jednak “odkryłam” nowe informacje, które sprawiły, że moja układanka nabrała sensu. A przynajmniej tak mi się wydaje.

Koronawirus – pierwsze przypadki w Europie

Sprawdziłam w internecie, kiedy były pierwsze zachorowania w Europie. Pierwsze potwierdzone przypadki zanotowano pod koniec stycznia 2020 we Włoszech i w Niemczech.

Natomiast od niedawna badana jest koncepcja, że była to już jesień 2019. Jednak ówczesne zachorowania o nietypowym przebiegu były niewłaściwie klasyfikowane jako ciężkie zapalenie płuc! Nikt wtedy bowiem nie słyszał jeszcze o COVID-19.

Gdyby ta najnowsza teoria się potwierdziła, to moja choroba w lutym nie byłaby już tak nieprawdopodobna.

https://www.o2.pl/artykul/koronawirus-pierwsze-przypadki-w-europie-mialy-miejsce-juz-w-pazdzierniku-6493329029674625a

Jak COVID-19 dotarł do Europy?

Są trzy hipotezy, które – podkreślam – NIE ODNOSZĄ SIĘ do scenariusza „JESIENNYCH” zachorowań. Żadna z nich nie jest jeszcze oficjalnie potwierdzona. Na razie trwa szukanie “winnego”.  Zapewne Chiny, Włochy, a może także Niemcy zrobią wszystko, żeby pandemia została wyjaśniona.

Jedna i aktualnie najbardziej powszechna z teorii na temat pochodzenia koronawirusa mówi, że został z Chin zawleczony do Włoch. Druga z nich mówi, że wirus do Włoch dotarł z Niemiec. W związku z tym poszukiwany jest niemiecki pacjent Zero, który go tam przeniósł. A według trzeciej wirus został zawleczony jednocześnie do wielu miejsc i dlatego jest wiele ognisk epidemii. Jest to bardzo prawdopodobne, bo ludzie przecież podróżują po całym świecie. Nikt z Chin nie wraca w pojedynkę, tylko w pełnym samolocie. Skoro zatem w autobusie może zakazić się kilka osób, a taki potwierdzony przypadek miał miejsce w Polsce, to w samolocie tym bardziej.

JAK? GDZIE? KIEDY?

Nie mamy zatem jeszcze pewności, JAK wirus dotarł do Europy. I nie wiemy także, GDZIE i KIEDY pojawił się, jako pierwszy.

Na tą chwilę opieramy się cały czas na  oficjalnych informacjach, że było to we Włoszech i Niemczech pod koniec stycznia 2020.  A przecież w takim razie wirus już tym czasie mógł być także w Polsce. Tylko NIKT GO NIE SZUKAŁ.

https://www.reuters.com/article/us-health-coronavirus-italy-scientists/coronavirus-may-have-reached-italy-from-germany-scientists-say-idUSKBN20Y35B

Problemy z oddychaniem

Na początku lutego wszyscy w domu po kolei zachorowaliśmy. Pierwsza padła starsza córka, a potem co 2-3 dni kolejne osoby. Wszyscy mieliśmy gorączkę sporo powyżej 39 stopni, kaszleliśmy i leżeliśmy bez sił w łóżku.

Ja miałam tak dziwny ucisk w krtani, że przez dwa dni „siedziałam” moim wewnętrznym okiem w gardle i kontrolowałam, czy na pewno powietrze da radę przebić się niżej. Obsesyjnie myślałam o tym, że się chyba za chwilę uduszę. Ale ponieważ jako osoba z zaburzeniami lękowymi ogólnie miewam problemy z oddychaniem, to myślałam, że to jest na tle psychicznym.

Byłam przekonana, że wszyscy byliśmy po prostu mocno przeziębieni. Uważałam, że to nie mogła być grypa, bo nikogo z nas nie bolały mięśnie. Jednak lekarka powiedziała, że w tym roku jest dużo NIETYPOWYCH gryp i że to jest grypa, tylko inna, niż zwykle.

Zapalenie spojówek

Niezależnie, co to było, wszyscy w domu byliśmy poważnie chorzy. Wszyscy, z WYJĄTKIEM młodszej, 18-letniej córki. Ona była zupełnie zdrowa. Nawet nie zakaszlała, o gorączce nie wspominając. Wprawdzie kilka dni po nas zaczęła mieć strasznie czerwone oczy i okazało się, że to zapalenie spojówek. Ale nic poza tym. Nikt tego faktu nie łączył z naszym ciężkim “przeziębieniem”. Tymczasem od niedawna uznaje się, że zapalenie spojówek może być objawem Covid-19!

Wiadomo też, że dzieci i młodzież chorują w zasadzie bezobjawowo lub skąpoobjawowo. Więc ona też mogła mieć koronawirus. A to potwierdza moją teorię, że już to przechorowaliśmy.

https://tech.wp.pl/koronawirus-who-potwierdza-nowe-objawy-sa-bardzo-nietypowe-6493073080321665a

Koronawirus a Ibuprofen

Mam jednak jedną wątpliwość. Podczas choroby zażyłam jedną tabletkę Ibupromu. Bardzo bolała mnie głowa i musiałam sobie jakoś pomóc. W międzyczasie pojawiły się ostrzeżenia, że leki przeciwzapalne zawierające ibuprofen,  czyli np. Ibuprom, mogą zaostrzać przebieg choroby. U mnie tak się, na szczęście, nie stało.

Ale być może jedna tabletka to było zbyt mało, by zaszkodzić? Bo poza tym niczym się nie leczyłam. Dwa pierwsze dni tylko leżałam bez sił w łóżku, trochę piłam i nic nie jadłam. Na trzeci dzień gorączka spadła poniżej 39 stopni. A potem z każdym dniem było lepiej. Jednak ten Ibuprom to jest taki mały znak zapytania.

https://www.sciencealert.com/who-recommends-to-avoid-taking-ibuprofen-for-covid-19-symptoms

Już na początku marca, jak została ogłoszona epidemia, a potem pandemia, zaczęłam podejrzewać, że miałam koronawirusa. Jak jednak mogło to być możliwe, skoro w Polsce wirus jest od marca? Chyba, że to nieprawda i że on jest z nami dużo dłużej?

COVID-19 już jesienią 2019?

Kiedy wczoraj znalazłam artykuł o podejrzeniach, że wirus był w Europie już jesienią, wszystko ułożyło się w jedną całość.

W przyszłym miesiącu (kwiecień 2020) mają być dostępne testy na koronawirusa, które sprawdzą także to, czy ktoś już BYŁ chory i wytworzył przeciwciała. Mam głębokie przekonanie, że wielu z nas ma chorobę już za sobą, tylko przeszło ją (jak moja młodsza córka) w zasadzie bezobjawowo, abo myślało, że to “zwykła” grypa.

Takie testy mogłyby „uwolnić” wiele osób ze społecznej kwarantanny i ratować upadającą gospodarkę. Mogłyby też uratować siadającą psychikę wielu z nas. Bo przecież wszyscy ci, którzy się boją, że zachorują, odetchnęliby z ulgą, że mają to już za sobą.

Jeśli koronawirus naprawdę jest w Europie już od jesieni 2019, to przecież istnieje spore prawdopodobieństwo, że już go mieliśmy. Tylko albo nic nie zauważyliśmy, albo nasza choroba została uznana za grypę czy przeziębienie, bo lekarze nie znali wtedy COVID-19!

Jeśli spokojnie się zastanowimy i porównamy procentowo, ile testów robią np. w Niemczech, a ile w Polsce, to zapewne o wielu przypadkach u nas nie wiemy. To znaczy także, że one mają BEZOBJAWOWY przebieg, bo u nas nie testuje się osób bez objawów.

Może wielu z nas nabyło już odporność?

Dlatego bardzo Was proszę, nie zamartwiajcie się! Bądźcie dobrej myśli! Bo tak naprawdę wcale nie wiecie, czy już się nie uodporniliście?

Jeśli wirus tak łatwo się przenosi, a jednocześnie u tak wielu osób nie wywołuje objawów, to prawdopodobieństwo, że już go mieliście, wcale nie jest takie małe. I nawet jeśli te informacje o jesieni 2019 nie są jeszcze oficjalnie potwierdzone, to NA PEWNO koronawirus jest w Europie od końca stycznia, czyli od dwóch miesięcy. A przecież MUSIAŁ być nieco wcześniej, zanim go potwierdzono. Chyba nikt ze zdrowym rozsądkiem nie uwierzy, że w tym czasie zakaziło się nim w Polsce tylko tyle osób, o ilu wiemy. A to znaczy, że wielu z nas przeszło go już bezobjawowo, bądź przechorowało, myśląc, że to zwykłe przeziębienie czy grypa.

Zmęczenie

Znam trzy osoby, które nie miały gorączki czy kaszlu, ale przez kilka dni odczuwały wyjątkową niemoc. Były tak zmęczone, czy rozbite, że nie umiały wstać z łóżka. W świetle najnowszych informacji, to też może być objaw koronawirusa! Zatem one też miałyby to za sobą. I to by potwierdzało, że wszyscy z mojej najbliższej rodziny zachorowali. Ale nie byli w szpitalu. To by też potwierdzało, że koronawirus jest bardzo zakaźny.  Ale nie jest, dla większości z nas, śmiertelnie groźny! I to jest najważniejsza informacja.

Zostań w domu

Oczywiście to tylko przypuszczenia. Nadal musimy trzymać się zaleceń i chronić osoby z grup ryzyka. Ale nie musimy przy okazji żyć w stresie, że zachorujemy i coś nam się stanie. Poczekajmy w spokoju na testy. Może uda nam się zbadać, czy jesteśmy już uodpornieni. Bardzo na to liczę.

Oczywiście jeśli zdarzy mi się teraz jakaś infekcja, to na wszelki wypadek będę  unikała leków zawierających ibuprofen. Ale jednocześnie postaram się nie martwić na zapas. Bo wiem, że stres obniża odporność. A w dobie pandemii nawet zwykłe przeziębienie może wywołać olbrzymi niepokój, czy nawet lęk.

Ponieważ moja nerwica czyni mnie podatną na negatywne informacje, dlatego postaram się ich unikać. Wolę szukać tych pozytywnych.  Wiem, że każde zaburzenia oddychania mogłabym potraktować jako objaw koronawirusa, gdy tymczasem duszności to mógłby to być objaw ze strony mojej psychiki.  Dlatego dmucham na zimne.

I również dlatego postanowiłam być dobrej myśli. Bo jeśli chorobę już dawno mamy za sobą, to nie mamy się czym martwić. Musimy zrobić wszystko, żeby po zakończeniu pandemii mieć dużo siły, bo wtedy będą na nas czekały zupełnie inne wyzwania.

Koronawirus a zwierzęta domowe

Szukając informacji w sieci na temat COVID-19 natknęłam się przy okazji na różne wzmianki na temat tego, czy zwierzęta domowe, zwłaszcza psy i koty, mogą zakażać ludzi koronawirusem? Większość ekspertów  temu zaprzecza.

Słyszałam także w telewizji wypowiedź pani Sumińskiej, która mówiła, że zwierzęta mogą nam wręcz  pomóc w uzyskaniu odporności. Działają na nas jak naturalna szczepionka. To zjawisko znane jest jako odporność krzyżowa. W przypadku COVID-19 podobno zwłaszcza koty mogą w naturalny sposób pomóc łagodniej przejść tą chorobę.

Bardziej dokładnie o pozytywnym wpływie zwierząt na nasze zdrowie można przeczytać tutaj.

Zatem zwierzęta na pewno nie stanowią dla nas żadnego zagrożenia i nie musimy się tego obawiać.

Dbajmy o swoją psychikę i zdrowy sen. Sen ma kluczowe znaczenie w procesie regeneracji organizmu i budowaniu odporności. Mówi się, że niektóre zgony, zwłaszcza wśród personelu medycznego, mogły być spowodowane wycieńczeniem fizycznym. A ponieważ stres wpływa na zaburzenia snu, dlatego warto czytać pozytywne informacje, zachować zdrowy rozsądek i pewien dystans do tego, co jest w mediach. Lęk przykuwa uwagę widza i czytelnika. Sytuacja jest poważna, ale z pewnością damy radę! 

Covid-19 a otyłość

Niestety, otyłość czy nadwaga  mogą negatywnie wpłynąć na przebieg choroby u osoby zakażonej koronawirusem. Dlatego warto zadbać o prawidłową masę ciała.

Nie zaleca się także jedzenia słodyczy podczas choroby. Nasze naturalne siły obronne radzą sobie o wiele lepiej, jeśli nie spożywamy cukru. 

Szczepienia przeciwko gruźlicy a koronawirus

W ostatnim czasie pojawiają się informacje, że w krajach, w których przeprowadzane są obowiązkowe szczepienia przeciwko gruźlicy, zakażenia koronawirusem mają łagodniejszy przebieg. Doskonale widać to na przykładzie Niemiec. W dawnym RFN takich szczepień nie było. Natomiast w byłym NRD były. Statystyki pokazują, że Niemcy Wschodnie mają o wiele mniej zachorowań i zgonów, niż Niemcy Zachodnie.

Aktualnie prowadzone są badania, na ile szczepionka przeciwko gruźlicy może pomóc w zwalczaniu koronawirusa. Akcje polskiego producenta szczepionki w ciągu krótkiego czasu zyskały  na warszawskiej giełdzie kilkadziesiąt procent. A ja uległam owczemu pędowi i także skusiłam się na ich zakup.

O swoich giełdowych doświadczeniach opowiadam w tym wpisie. Jest to taki giełdowy poradnik w pigułce. Dziele się w nim swoimi wrażeniami jako kompletny laik. 

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x