Egocentryzm nerwicowy znaczenie
Luźne rozważania

Egocentryzm nerwicowy

“Człowieka zdrowego irytuje, że ktoś podkreśla swoją „inność”, zajmując się tylko sobą, gdy on sam musi z własnej „inności” rezygnować. Stąd biorą się rady dawane chorym na nerwicę, w rodzaju: „trzeba się wziąć w garść”, „każdy człowiek ma swoje zmartwienia”, „nie trzeba tylko myśleć o sobie” .

(…) Otoczenie, widząc, że choremu nic złego się nie dzieje, na ogół nie przejmuje się zbytnio jego stanem lękowym. Atak lęku, który nie ma określonej przyczyny, jest dla otoczenia czymś teatralnym, sztucznym, przesadnym.” (A. Kępiński)

Relacje z otoczeniem

Dzisiaj chciałam poruszyć temat relacji chorych na nerwicę z otoczeniem, czyli tego, jak reagują nasi bliscy na tą chorobę? Jakich “rad” nam udzielają? Czy motywują czy też raczej bagatelizują nasze dolegliwości?

A może wręcz je wyśmiewają?

Egocentryzm nerwicowy

Osoby, które chorują na nerwicę, wykazują bardzo często tzw. egocentryzm nerwicowy: zamykają się w kręgu własnych problemów, skarżą się na swoje dolegliwości i narzekają na swój los.

Taka postawa wywołuje z kolei określone reakcje otoczenia, które jest poirytowane uciążliwym zachowaniem chorego. Otoczenie nie rozumie, dlaczego chory jest na sobie tak bardzo skoncentrowany, bo nie wie, że temu choremu trudno się na czymkolwiek innym skupić, jeśli nieustannie odczuwa lęk i różne przykre dolegliwości ze strony swojego organizmu.

W efekcie zderzenie chorego i zdrowego człowieka na jednej przestrzeni powoduje, że bardzo często nie mogą się oni kompletnie porozumieć. Ten zdrowy zarzuca choremu “wymyślanie”, a chory czuje się niezrozumiany, a nawet lekceważony, co sprawia, że zamyka się w sobie i czuje jeszcze bardziej osamotniony.

Brak wsparcia w nerwicy

Brak wsparcia rodziny nie ułatwia mu powrotu do zdrowia. Czasem wolelibyśmy, żeby nasi “doradcy” w ogóle nie odnosili się do naszego samopoczucia. Zamiast udzielania nam porad, które w naszym przypadku są kompletnie nieskuteczne.

Niezrozumienie w nerwicy
My i oni czyli chorzy kontra zdrowi

Podczas ataku paniki ja chciałam tylko, żeby ktoś po prostu był “na wszelki wypadek” obok. Ale nie chciałam z nikim rozmawiać. Chyba nawet bym nie umiała. Bo siedziałam w swojej oszalałej z lęku głowie i nie wiedziałam, czego bardziej się bać, czy tego, co sobie wyobrażam, czy tego, co mi się dzieje z moim ciałem?

Niemniej jednak wsparcie bliskich w chorobie jest bardzo ważne. Ale jeśli ich “rady” miałyby denerwować czy zasmucać, to lepiej żeby ich w ogóle nie było.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o