Rola talizmanów w nerwicy
Moje doświadczenia z nerwicą

Amulety i talizmany w nerwicy

Lęk przed lękiem

Czego, oprócz śmierci, najbardziej boi się osoba z atakami lęku panicznego? Boi się kolejnego ataku paniki. To jest tzw. lęk antycypacyjny, czyli wywoływany przez samo myślenie o sytuacjach, które mogą przydarzyć się w przyszłości. To tak zwany lęk oczekiwania, inaczej lęk przed lękiem.

Jest to takie pewnego rodzaju napięcie związane z “wyczekiwaniem” lęku. Bo nigdy nie wiesz, kiedy on przyjdzie.

Zawsze jest jakaś przyczyna

U mnie na początku przychodził jakby bez przyczyny. Ale potem, jak już się trochę sobą zajęłam, to znalazłam kilka powodów, które mogły go wyzwolić. Na przykład jeśli coś mnie zdenerwowało, a ja starałam się to stłumić, to zawsze miałam wieczorem atak. Tak, jakby podczas ataku wychodziło ze mnie to wcześniej stłumione uczucie. To był “atak odroczony w czasie”.

A znowu po produktach pobudzających, które wpływały na organizm (np. szybciej biło mi serce), atak był od razu, jak poczułam coś niepokojącego. Bo się wystraszyłam, że coś złego mi się dzieje.

Amulety, talizmany i rytuały w nerwicy

Dlatego starałam się pracować na wielu płaszczyznach. I jedną z nich były różne sposoby, które miały zwiększyć moje poczucie bezpieczeństwa i osłabić lęk przed lękiem. U mnie to były talizmany, u niektórych osób są to różne rytuały.

Kilka godzin przed moim pierwszym atakiem paniki kupiłam sobie książkę “Kamienie, które leczą”. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że jestem chora. Odczuwałam tylko ten nieustanny niepokój i szukałam sposobu, jak się go pozbyć. Wtedy nie wiedziałam jeszcze nic o medytacji, negatywnych myślach, wpływie pokarmu na zdrowie itd.

Ale już wcześniej zaczęłam interesować się kamieniami naturalnymi i ich wpływem na samopoczucie człowieka. Wierzyłam i wierzę, że wszystko w przyrodzie oddziałuje na siebie i dlatego pod tym kątem zaczęłam szukać takich kamieni, które osłabiają lęki. Jeździłam na targi ezoteryczne, chodziłam po sklepach z kamieniami i szukałam tych, które rzekomo miały mnie wspierać. Oprócz biżuterii nosiłam przy sobie woreczek z wybranymi kamieniami jako amulet czy talizman ochronny. Był taki czas, że nie wychodziłam bez nich z domu, bo dawały mi jakieś poczucie bezpieczeństwa. Oczywiście nie wyleczyły mnie z lęków, ale na pewno w jakimś stopniu wspierały psychicznie. Po to przecież są talizmany. Potem jednak przyszedł taki czas, że znowu zaczęłam się obawiać, że ta energia będzie zbyt duża, że moc tych kamieni jest zbyt potężna (zwłaszcza czarny turmalin i czaroit) i zupełnie je odłożyłam. To musiał być chyba jakiś gorszy czas w czasie tego złego czasu.

Teraz sama nie wierzę, że mogłam w to wierzyć

Naprawdę wierzyłam we wszystko, co mi się w tej głowie uroiło! Często mi samej wydaje się to całkowicie nieprawdopodobne! I jak tu dziwić się osobom zdrowym, że nas nie rozumieją? 

Teraz znowu wróciłam do kamieni, ale jest to dla mnie po prostu biżuteria. Nie przypisuję im żadnych mocy i nie boję się ich wpływu. I z uśmiechem mogę powiedzieć, że dzięki chorobie, mam kilka ładnych ozdób.

Nie piszę tych słów, żeby Cię zachęcać, żebyś kupował kamienie naturalne czy książki o nich. Po prostu chcę Ci pokazać, że różne drogi prowadzą do zdrowia. Czasem nawet takie dosyć dziwne.

Rób to, co Ci pomaga lepiej się poczuć. Jeśli nie jest to żaden niebezpieczny sposób, to go stosuj.

Osobiście uważam, że wszystko jest ważne. I nie przejmuję się, że ktoś może uważać, że to jest “głupie”! Jak pomaga, to tylko to się liczy.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o