• Szum i smog
    Luźne rozważania

    Szum

    Nie puszczaj swoich myśli samopas Od kilkunastu miesięcy zachęcam Was, żebyście przyglądali się swoim myślom, bo to one mają ogromny wpływ na nasze samopoczucie. Żebyście “przesuwali umysłową zwrotnicę” i nie szli tym torem, który prowadzi Was w stronę, gdzie czeka nas Was lęk i niepokój. Pokazuję Wam, że zwykle macie wybór. Że jesteście, jak woźnica, a nie jak wóz. I nie jak konie. To WY decydujecie. Musicie tylko postarać się (czasem jest ciężko, przyznaję) nie wypuszczać tych lejcy z rąk. Bo, powtarzam, to WY powozicie. Mnie to zarządzanie myślami, poza przypadkami, gdy nie mogę dodzwonić się do córek, wychodzi już naprawdę dobrze. Umiem zmierzyć się z różnymi ewentualnościami. Jeśli nawet…

  • Negatywne myśli w nerwicy
    Luźne rozważania

    Negatywne scenariusze w nerwicy

    Wymyślanie, co może pójść nie tak Usłyszałam niedawno od bliskiej mi osoby, że jestem “dobra w wymyślaniu tych swoich różnych mało prawdopodobnych ewentualności”. Ona, ta osoba, swoją uwagę poświęca głównie sprawom, które ją interesują i są realne oraz prawdopodobne. Dlatego nie tylko mnie nie rozumie, ale kompletnie nie zdaje sprawy, jak bardzo wyczerpujące jest takie “wymyślanie”. Że te negatywne scenariusze w nerwicy przychodzą “same” i nie robimy tego “specjalnie”. I że my wcale tego nie chcemy i z tym walczymy. Ale często bezskutecznie. Człowiek, który nie choruje na GAD (zaburzenie lękowe uogólnione), nie pojmuje, że można się wszystkim martwić. Nawet tym, że się człowiek martwi. Dla niego to abstrakcja i…

  • Chaos i strach w dzieciństwie
    Luźne rozważania

    Strach u dzieci

    Strach w dzieciństwie Chyba tylko raz w życiu bałam się swojego Taty. Nie pamiętam, ile miałam lat, ale na pewno chodziłam już do szkoły. Rodzice pojechali w odwiedziny do byłej dziewczyny mojego Ojca! Nie wiem, kto mógł wymyślić coś głupszego, zważywszy, jak zazdrosna była moja Mama. Pewnie on, a ona pojechała go “pilnować”. Ponieważ nie mieliśmy samochodu, problem trzeźwego kierowcy nie istniał. Wrócili zatem oboje podpici. Tata na wesoło, ona zaczepna. Na mojego ojca alkohol działał rozluźniająco. To był ten typ człowieka, który po kieliszku stawał się większym gadułą. Bywał męczący, ale absolutnie niegroźny. Wtedy jednak, może pod wpływem obudzonych wspomnień, zaczął się zachowywać, jak nie on. Schował się do…