Moje doświadczenia z nerwicą

Leczenie nerwicy

“Można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że nie ma chyba człowieka współczesnej cywilizacji, który by przez krótki przynajmniej okres swego życia nie wykazywał wyraźnych objawów nerwicowych. ” Antoni Kępiński

Leczenie nerwicy

Ponieważ co jakiś czas dostaję pytania o przebieg choroby, o sposoby leczenia nerwicy itd, to chciałam wyjaśnić, że te informacje można znaleźć tutaj. Kiedy miałam ostatni atak paniki? Nie pamiętam. Myślę, że może w 2015??

Ataki paniki

Po pierwszym ataku paniki w maju 2010 miałam je bardzo często. Najpierw oczywiście nie wiedziałam, co to jest. Wylądowałam w szpitalu, jak chyba większość chorych, z podejrzeniem zawału serca.

Potem bardzo dużo czytałam i starałam się ZROZUMIEĆ objawy i ZNALEŹĆ przyczyny nerwicy, a zwłaszcza ataków paniki. Przez wiele lat NIE WIERZYŁAM, że atak paniki NIE JEST NIEBEZPIECZNY. Za każdym razem, kiedy nadchodził, BYŁAM PRZEKONANA, że zaraz umrę.

Po kilku latach miałam już po prostu dość. Bo co to za życie, kiedy stale szukasz w sobie objawów zawału czy udaru, a czasami odrywasz się od tego, by zamartwiać się o dzieci, snujesz wizje różnych katastrof, których by nie wymyślili najlepsi scenarzyści, boisz się wyjść z domu, żeby Cię nie złapał atak paniki, a sama w zasadzie w ogóle nie wychodzisz, bo kto ci pomoże, jakby co? Auta też starasz się nie prowadzić, bo przecież mogłabyś spowodować wypadek, gdybyś miała atak. Twoje życie towarzyskie zredukowane jest do zera.

Więc po co żyć? Non stop napięcie i oczekiwanie tragedii, skupienie na ciele, wyszukiwanie każdego najdrobniejszego skurczu czy zakłucia w głowie, klatce piersiowej czy brzuchu? To było bardzo męczące i kiedyś po prostu stwierdziłam, że MAM DOŚĆ. Że się poddaję. NIECH SIĘ DZIEJE, CO CHCE. I TAK MAM KIEDYŚ UMRZEĆ, TO NIECH BĘDZIE TERAZ.

Objawy Cię nie zabiją

Wtedy przestałam się bać objawów, chociaż tak naprawdę nie przestałam, tylko zrobiło mi się wszystko jedno. Opadłam z sił. Puściłam napięcie. I to w jakiś magiczny sposób pomogło. Kiedy powiedziałam chorobie: “BIERZ MNIE”, ona jakby STRACIŁA MNĄ ZAINTERESOWANIE. Przestałam być dla niej atrakcyjna. Tak, jakbym ogniowi odcięła źródło tlenu.

Wtedy PRZEKONAŁAM SIĘ, że kiedy PRZESTANIESZ BAĆ SIĘ objawów, ONE MINĄ. Oczywiście nie minęły od razu, ale ataki paniki stały się rzadsze, krótsze, mniej straszne. Dlatego nie wiem, kiedy był ostatni. Po prostu kiedyś ze zdziwieniem zauważyłam, że dawno żadnego nie było.

Ale to też nie jest tak, że nic nie robiłam. Bo leczenie nerwicy to nieustanna praca nad sobą. Cały czas to robiłam. Dalej to robię. Teraz inaczej, niż kiedyś, bo jestem w innym momencie życia. Jestem bardzo świadoma wartości zdrowego ciała i umysłu i traktuję je, jak ŚWIĄTYNIĘ. Wiem, że to brzmi bardzo patetycznie, ale naprawdę tak to widzę.

Pamiętaj o samoobserwacji

Jestem przekonana, że samoobserwacja i zrównoważony stosunek do życia na każdej płaszczyźnie to jest podstawa dobrego samopoczucia. Bo ludzie chorują nie tylko na nerwicę. Borykają się też z innymi przypadłościami i ja myślę, że przyczyny mogą być podobne, tylko objawy inne. Leczenie nerwicy wymaga dużego zaangażowania z naszej strony, ale ta praca przynosi efekty.

2 komentarze

  • iwona

    po atakach paniki,które też dziś są juz u mnie rzadsze niestety została mi bezsenność,nie wiem już jak sobie pomóc,ciężko żyć po kolejnej nieprzespanej nocy,ratuję się nieraz tabletkami nasennnymi po których czuję się okropnie,błędne koło…męczyła cię bezsenność?

    • Ewa

      Sporadycznie. Tylko wtedy, kiedy miałam jakiś duży problem i nie mogłam o nim przestać myśleć. No i czasem w okresie pełni. Ale nie zawsze. Oczywiście pomijam fakt wybudzeń nocnych z powodu ataku paniki. Jeśli chodzi o spanie, to ja traktuję to jak rytuał. Ponieważ niedobór snu wywołuje u mnie migreny, więc podchodzę technicznie, żeby wszystko było idealnie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma warunki, by to u siebie zrealizować, ale co jest najważniejsze: w sypialni powinno być chłodno, cicho i ciemno. Trzeba uważać na nawet na tą diodę od ładowania telefonu, bo ona rozprasza mózg. Ważne jest, by NIE SPRAWDZAĆ w nocy godziny na zegarze. Bo to podobno powoduje, że uaktywnia się jakaś cześć mózgu, która odpowiedzialna jest za czuwanie i wtedy jest problem z ponownym zaśnięciem. Mnie usypia czytanie. Oczywiście to nie może być nic ekscytującego. Staram się nie jeść tabletek. To jeden z lęków, który mi pozostał. Nie wiem, czy próbowałaś herbatek ziołowych? Z tego, co pamiętam, to lipa, rumianek, chmiel i passiflora działają uspokajająco. Podobno też herbata z owsa pomaga osobom, które mają problemy z zasypianiem. Nie wiem, czy stosowałaś jakieś techniki relaksacyjne? One są naprawdę bardzo skuteczne, pomimo że mogą wydawać się bez sensu. Mnie one słabo idą, ale skupianie się na oddechu nawet u mnie działa. Może spróbuj się zrelaksować przed snem, wypić jakąś dobrą herbatę ziołową, usuń wszelkie rozpraszacze dźwiękowe i świetlne i zobacz, czy to pomoże. Oczywiście jeśli męczy Cię jakiś problem, a bezsenność jest jego skutkiem, to, niestety, ale z nim też trzeba się zmierzyć …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.