Luźne rozważania

Głupie rzeczy

Rób głupie rzeczy!

Czy umiesz jeszcze robić “głupie” rzeczy? Ostatnio odnoszę wrażenie, że na świecie jest coraz mniej radości i beztroski, a coraz więcej powagi i smutku. Nawet stosunkowo błahe rzeczy rozdmuchujemy do rangi wielkich problemów. A najgorsze jest to, że zwykle czujemy się wobec nich bezsilni, gdy tymczasem najczęściej to nie jest w ogóle żaden poważny problem, tylko jakaś pierdoła, której my nadajemy, zupełnie niepotrzebnie, znaczenie. I do tego ta pierdoła da się rozwiązać.

Dopiero prawdziwe życiowe dramaty uświadamiają nam, ile czasu zmarnowaliśmy na zamartwianie się nieistotnymi rzeczami. Ja też jestem z tych “poważnych”, bo tak mnie  nerwica zmieniła. Ale niekiedy do głosu dochodzi ta “JA PRZED PODMIENIENIEM” i wtedy jestem beztroska. Bardzo lubię ten stan.

I tak sobie myślę, że każdy z nas powinien być czujny: kiedy się czymś zdenerwujemy, to od razu niech się zapali czerwona lampka, następnie przez chwilę powoli oddychajmy i nabierajmy dystansu do “obiektu naszego zdenerwowania”. A potem UCZCIWIE oceńmy, czy NAPRAWDĘ WARTO się denerwować.

Nie mścij się na swoim zdrowiu

Córka mi kiedyś powiedziała takie zdanie: “DENERWOWAĆ SIĘ, TO MŚCIĆ SIĘ NA SWOIM ZDROWIU ZA GŁUPOTĘ INNYCH”. Wryłam to sobie w pamięć i staram się nie mścić na sobie.

Pamiętaj, fizjologiczna reakcja organizmu jest podobna, niezależnie od tego, CZYM się zdenerwujemy – czy to będzie coś naprawdę poważnego, czy błahego.

Ja to sobie wyobrażam, jakbym sobie sama wstrzykiwała truciznę. To dobrze działa na wyobraźnię i bardzo często pomaga powstrzymać palec przed naciśnięciem na strzykawkę z jadem. A kiedy nauczymy się nie truć samych siebie, to przyjdzie czas na robienie “głupich” rzeczy. Ja to rozumiem jako rzeczy pozornie niepotrzebne, nie przynoszące żadnego “zysku” (niekoniecznie chodzi o pieniądze), ale wprowadzające w stan szczęścia i euforii. Czyli taki stan, jakiego doświadczają dzieci, skacząc po kałużach.

Kiedy ostatnio tak się czułaś/eś? Pamiętasz to uczucie? Aby go doświadczyć, przede wszystkim nabieramy dystansu do “problemów”, a potem, kiedy nauczymy się, że wcale nie musimy się wszystkim martwić i przejmować, zaczynamy robić “głupie” rzeczy. BEZ WYRZUTÓW SUMIENIA!

Kolejny artykuł

 

Poprzedni artykuł

 

Pierwszy wpis na blogu

2 komentarze

  • Anna

    Bardzo dobrze znam to uczucie. Przejmuje się wszystkim, bywa, że po rozmowie z koleżanką, czy kimś z rodziny analizuję, to co powiedziałam. Zastanawiam się, jak druga osobą mnie odebrała, czy uraziłam ja w jakiś sposób. Przejmuje się tym, co mnie czeka, przytłacza mnie natłok myśli, czynności, które muszę wykonać, sprawy, zadania… Bardzo często czuję się jak szklanka wody – przelana szklanka, do której ktoś ciągle dolewa cieczy, a ja nie umiem sprawić by przestał. Ogarnia mnie wtedy strach, który tylko czeka aby przejść nade mną kontrolę.

    • Ewa

      Też mam tendencję, do zastanawiania się i analizowania, jak mnie ktoś odbiera. Staram się z tym walczyć. Moim zdaniem wynika to z tego, że chciałabym, żeby ludzie mnie lubili. Ale to iluzja, bo przecież i tak nie dogodzę wszystkim. Tylko sama się w tym zagubię…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.